Data założenia BLOGA: 30.10.2021 (wcześniej na Facebooku od 02.01.2019 - jako: John Bumper i Bumper NEWS presents / pomysł własny)

czwartek, lutego 19, 2026

Bumper's Comments - „Cyfrowy Lewiatan”


Cyfrowy Lewiatan 

Z dużą intensywnością przyglądam się światu, szczególnie od kilku ostatnich lat. Nie robię tego z zachwytem czy z fascynacją, a raczej pod wpływem wewnętrznego przymusu - aby zrozumieć jakie zmiany i procesy zachodzą dookoła, które prędzej czy później będą miały wpływ na moje życie, życie moich bliskich oraz losy mojego kraju, narodu. Jestem Polakiem i mieszkam w Polsce od zawsze. Czyli w środku Europy. Mój kraj był od 44 lat (1945-1989) pod sowieckim butem. Pamiętam jako dziecko Stan Wojenny (na ulicach: czołgi, ZOMO, ulotki) oraz prawie wszystkie artykuły żywnościowe i przemysłowe na „kartki zaopatrzeniowe”. Oficjalnie komunizm upadł w Polsce w 1989 roku i rozpoczęła się era dzikiego kapitalizmu. W rzeczywistości komuniści dogadali się z opozycją, zrobili to za plecami narodu polskiego - zawierając układy o nietykalności i wspólnych interesach (wielu pośród opozycjonistów było agentami i współpracownikami / donosicielami władz komunistycznych). Do dzisiaj odbija się to czkawką w życiu politycznym i gospodarczym Polski. Wielu byłych komunistów i agentów uchodzi dziś w Polsce za szacownych obywateli, polityków, posłów w polskim parlamencie oraz jako europosłowie w Brukseli. Ci postkomuniści próbują uchodzić za różnej maści autorytety i są zagorzałymi zwolennikami Unii Europejskiej oraz różnych „standardów” przez nią propagowanych i wprowadzanych w życie dla społeczeństw (narodów) w niej zjednoczonych. Tak zwane „elity brukselskie” (UE) dokonują tych zmian (spustoszeń) za pomocą uległych polityków / europosłów z krajów członkowskich. Nic nowego.
Jednak od kilku lat (jeszcze przed marcem 2020 roku) owa Unia Europejska uchodząca w świadomości swoich zwolenników (popleczników) jako bastion „demokracji”, wolności obywateli („unijczyków”) oraz wspólnoty kierującej się największym humanizmem, ta właśnie Unia - była zapatrzona i jest nadal w Chińską Republikę Ludową. I nie chodzi mi tylko o handel z Chinami czy przenoszenie produkcji do Państwa Środka (bo to robił całych Zachód, wraz z korporacjami amerykańskimi od dekad); tylko o to, że UE wręcz zakochała się w standardach społecznych, obyczajowych i politycznych Pekinu. Oczywiście wszystko było i jest maskowane współpracą gospodarczą i globalnym handlem z Chinami. Jednak pewne przebłyski fascynacji Chinami przez UE zaczęły się przejawiać bardzo wyraźnie podczas globalnej hucpy zwanej: „Pandemią Covid-19” (zwanej przez wielu „Plandemią”). Próbowano wtedy czerpać wzorce z chińskich rozwiązań zamordyzmu medycznego i kontroli społecznej, aby przeszczepiać je na grunt Unii. Jakież to znamienne, z Chin wyszła pandemia (laboratorium w Wuhan) i z Chin czerpano później inspirację do działań „antypandemicznych”. Nikt nie miał pretensji do władz w Pekinie, że oficjalnie „zarazili” cały świat. Dla mnie to dziwne („spiskowe”?). Kiedy rozpoczęła się wojna na Ukrainie (jak mawiano: Putin bardzo szybko zakończył pandemię!), unijne elity potępiając Rosję, perfidnie milczały o jej największym sojuszniku - Chinach, które popierały i nadal popierają tę agresję!
Ktoś ciągle pociąga za sznurki polityczne i militarne - sterując dzisiejszymi elitami (UE), jak w tandetnym teatrze marionetek. Jak? Wielkie pieniądze (korupcja), układy i „haki”. Narzędziami do tego są krwiożercze korporacje oraz różni politycy, „filantropii” i organizacje przez nich sponsorowane i oczywiście mainstreamowe media wraz ze służbami specjalnymi (policyjny aparat bezpieczeństwa i armia).
Pamiętamy aferę „Pfizer-Gate” zamiecioną pod dywan w Brukseli z udziałem samej Ursuli von der Leyen? Przewodnicząca Komisji Europejskiej (od 2019) odmówiła ujawnienia swoich SMS-ów z szefem Pfizera Albertem Bourlą - dotyczących kontraktu na ok. 1,8 mld dawek szczepionki za kilkadziesiąt miliardów euro. W aferę zamieszany był także jej małżonek, poruszający się biznesowo w obszarach koncernów farmaceutycznych (Big Pharma).
A co mamy dzisiaj? Druga kadencja Donalda Trumpa wyraźnie obnaża na naszych oczach - zamiary skorumpowanych władz brukselskich. Władze unijne, jak i głowy państw członkowskich oraz całe zastępy polityków (aktywistów) - to ludzie zarażeni ideologią lewicowego globalizmu, którym bliżej w poglądach do Marksa i Lenina, niż do Świętego Augustyna z Hippony czy Erazma z Rotterdamu. Oczywiście dzisiaj nie używają narracji stricte komunistycznej, bolszewickiej, stalinowskiej – tylko narracji rzekomo wolnościowej „global-mowy”, coś w stylu nowomowy Orwella („Rok 1984”), czy kłamstw klimatycznych i parytetów wojującego feminizmu wraz ze środowiskiem LGBT. Ale przecież jednym z ideowych ojców Unii Europejskiej był myśliciel, teoretyk i komunista - Altiero Spinelli. To już samo się komentuje.
Teraz, kiedy Trump dyplomatycznymi kopniakami wstrząsa UE i NATO (dla otrzeźwienia elit politycznych i wojskowych), aby nie szły chińską drogą - co robią europejskie głowy państw? Prześcigają się w pielgrzymkach do Pekinu. Jadą prosić o strategiczne stosunki z Chinami. Robią to wytyczoną już wcześniej drogą przez stetryczałego „proroka nowego świata” i nowej natury człowieka - Klausa Schwaba, przewodniczącego WEF w Davos. Schwaba już nie ma w WEF, ale cele i dążenia są kontynuowane. Obecnie na złość administracji Trumpa, bo zmieniła się diametralnie opcja polityczna. Obecny prezydent USA wywrócił stolik lewicowych globalistów w swym kraju, co osłabiło zapędy do wprowadzenia zamordyzmu klimatycznego, zamordyzmu medyczno-farmakologicznego, destrukcji i chaosu imigracyjnego, etc. USA pod obecnymi rządami wycofały się już z WHO (prywatnej organizacji skorumpowanej wpływami Big Pharmy), chociaż od 1948 roku były jej członkiem-założycielem. Takie samo stanowisko Trump ma wobec ONZ i jej struktur …
»"Administracja Trumpa uznała, że te instytucje są zbyteczne, źle zarządzane, niepotrzebne, marnotrawne, źle prowadzone, zawłaszczone przez interesy podmiotów realizujących własne cele sprzeczne z naszymi lub stanowiące zagrożenie dla suwerenności, wolności i ogólnego dobrobytu naszego narodu" - przekazał Departament Stanu w oficjalnym oświadczeniu.« [za „Onet Wiadomości” 9 stycznia 2026].
A więc, co robią elity polityczne UE? W grudniu 2025 prezydent Francji Emmanuel Macron odbył czwartą już wizytę do Chin. To już nie tylko podtrzymywanie i rozwijanie stosunków gospodarczych i handlowych. To kurs na Państwo Środka w stylu: Chiny są „natchnieniem dla świata”, Chiny są wzorcem rozwoju cywilizacyjnego i społecznego. Macron pragnie, aby Francja podjęła ścisłą współpracę z Chinami w rozwoju Sztucznej Inteligencji (AI). Chińska Republika Ludowa jako hybryda „komunistyczno-kapitalistyczna” jest w gruncie rzeczy współczesnym imperium totalitaryzmu. Poza potęgą gospodarczą (dzięki naiwnemu Zachodowi) i militarną (w trakcie rozbudowy sił zbrojnych) – jest „światową stolicą” inwigilacji obywateli i cenzury. No, może po Chinach w Europie do tego miana zbliża się ospale (ale jednak !) – Wielka Brytania. Czołowym państwom UE daleko jeszcze do tego, więc szukają pomocy technologicznej w Pekinie. Na USA obecnie nie mogą liczyć. Chiny już przodują w rozwoju AI, która jest nieodzowna w sprawniejszym funkcjonowaniu zamordyzmu cyfrowego. Wszystko pod kontrolą kamer, mikrofonów i śledzenia w sieci. Chiny nie robią tego dopiero teraz. To już trwa od co najmniej dekady lub więcej (?). Chińska Republika Ludowa to współczesne państwo Wielkiego Brata z powieści Orwella. I nie ma tu żadnej przesady, żadnej! Jeśli ktoś podejrzewa mnie o sianie paniki czy snucie „teorii spiskowych” – to proszę przeczytać tylko dwie książki. Pierwsza z nich to książka reporterska: „Chiny 5.0 Jak powstaje cyfrowa dyktatura”* Kai Strittmatter (wydanie pol. 2020), to nie proza S-F czy futurologia. Dziennikarz (wieloletni korespondent „Süddeutsche Zeitung” w Pekinie) opisał dokładnie jak funkcjonują Chiny w pierwszej połowie XXI wieku. Totalna cenzura polityczna i społeczna – posiadająca własny Internet kontrolowany przez państwowy aparat bezpieczeństwa, wprowadzone algorytmy obserwują i skanują twarze obywateli (biometria / tzw. „Oko Ważki” – oczy miasta, oczy państwa) oraz System Odpowiedzialności Społecznej (inaczej: „system zaufania społecznego”) - oceniający / punktujący każdego obywatela na bieżąco za jego postawę i poglądy. Jeśli Chińczyk zbierze zbyt dużo ujemnych punktów, to może któregoś dnia zostać odcięty przez system od normalnego życia społecznego (nie kupi biletu na autobus, do metra czy kina lub zablokują mu konto w banku). Władze nie rezygnują także z tradycyjnych narzędzi opresji obywateli: donosy i aresztowania, przetrzymywanie w więzieniach oraz tortury. Książka głównie skupia się na dyktaturze technologicznej i jej rozwojowi w Chinach, z wykorzystaniem właśnie AI.

*„Die Neuerfindung der Diktatur - Wie China den digitalen Überwachungsstaat aufbaut und uns damit herausfordert” Kai Strittmatter (2018)
 
Z kolei druga pozycja to „Tajny agent Boga” Nancy French, Bob Fu (2015 / „God'd Double Agent: The True Story of a Chinese Christian's”), książka biograficzna o prześladowaniu chrześcijan i domowych kościołów ewangelicznych w Chinach. Bob Fu współautor tej książki poznał cenę wiary w totalitarnym kraju (pobyt w więzieniu za wiarę w Jezusa Chrystusa i prowadzone zgromadzenia biblijne). W 1996 udaje mu się wraz żoną uciec z Chin do jeszcze brytyjskiego Hongkongu i w ostatni dzień pracy prozachodniego rządu otrzymał wizę do USA. W Stanach już jako pastor, Bob Fu angażuje się w działalność na rzecz propagowaniem wolności religijnej i obrony praw człowieka w Chinach. To tyle zachęty do wspomnianych lektur. Takie jest właśnie drugie (Orwellowskie) oblicze Chin z przełomu XX i XXI wieku.
I właśnie o względy Pekinu zabiegają dziś m. in. Macron, kanclerz Niemiec Friedrich Merz, elity UE, a nawet rząd Wielkiej Brytanii i premier Kanady. Czy jest to normalne? 
Nie jestem jakimś zaślepionym fanem prezydenta Donalda Trumpa (nie wiem co może się jeszcze wydarzyć w USA i przez USA na świecie), ale widzę jak tak zwana elita „liberalnej demokracji” wyszkolona i zarażona lewicowym globalizmem w Davos, odchodzi już całkowicie od wartości, które na Zachodzie były kiedyś fundamentem istnienia jak: wolność słowa i przekonań, wolność mediów, zdobycze kultury rzymskiej i greckiej - ład moralny i społeczny, wartości chrześcijańskie.
Czemu to robią? Czy aż tak są bezmyślni? Niekoniecznie. Bronią tej chorej ideologii („wizji nowego świata”) ponieważ jak zauważa wielu komentatorów geopolitycznych - to żądza władzy, chęć panowania nad Europą według ich wizji („Niemiecka Unia Zjednoczonej Europy”). Dla tych polityczno-biurokratycznych elit UE państwa suwerenne (narodowe) są przeszkodą i zagrożeniem. Jeśli społeczeństwa Zachodu obudziłyby się w porę, to mogą ich pozbawić władzy, kontroli i „nieomylności”, czy to za pomocą wyborów (jeśliby nie udało się ich sfałszować) lub poprzez wyrazy buntu społecznego na ulicach europejskich miast na masową skalę. Jak ujawnił ostatnio raport Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych, od 2023 roku Komisja Europejska (UE) - ingerowała ośmiokrotnie przy wyborach w krajach europejskich …
 
Dwie główne strategie …
Pierwszym sposobem dla postępowych eurokratów współczesnego neo-bolszewizmu jest „Wielka Podmiana” społeczna. Można powiedzieć, że trwa ona w Europie od rządów Angeli Merkel, a podczas lewicowej administracji USA od Obamy i Bidena. Jednak teraz globalistom puszczają nerwy i już oficjalnie głoszą potrzebę wykorzystania mas ludzkich z obcych kultur (Afryka i Bliski Wschód) do swoich chorych planów. Najświeższe wieści płyną z Hiszpanii i Francji. Lewicowy rząd Hiszpanii przyjmuje 500 tys. imigrantów, aby od razu ich obdarować swoim obywatelstwem i prawami wyborczymi (nieważne asymilowanie się i nauka języka) - trzeba zmiażdżyć w wyborach prawicę, która mogłaby wygrać wybory. Ponieważ prawica i państwa narodowe (czytaj suwerenne) - to „faszyści” (nazizm, rasizm) wg czerwonej propagandy tych pociotków międzynarodowego marksizmu …


A drugim sposobem jest totalna cenzura mediów. Telewizję, radio oraz prasę tradycyjną (papierową) mają już w większości pod kontrolą. Sen z powiek spędza im jednak WOLNY Internet. Tu jest wszystko, mądrości i głupota, prawda i fałsz – ale jest! Dlatego przywódcy Unii Europejskiej marzą o wersji Internetu „made in China”. Można śmiało powiedzieć, że są oni gotowi sprzedać swe marksistowskie dusze samemu diabłu, aby utrzymać się na stołkach oraz zapewnić swoim następcom ciągłość władzy. Ci następcy, to politycy i aktywiści wyszkoleni przez WEF w Davos i Georga Sorosa oraz przez szare eminencje z tzw. Grupy Bilderberg. W tym celu oddadzą Europę pod protektorat Chin. Szczególnie gospodarczo, finansowo, i co bardzo ważne - technologicznie (Internet / AI), taki „Cyfrowy Lewiatan” (potwór morski, bestia, w Biblii Lewiatan jest synonimem zła i szatana). Dlatego UE tak pragnie ocenzurować media społecznościowe, np. Platformę X (dawny Twitter) i kontrolować całą sieć (net) w Europie. Towarzysze z Chin, pomóżcie! Niewiarygodne?
Znany publicysta, dziennikarz i pisarz - Rafał Ziemkiewicz, ujawnił bardzo ciekawe i przerażające pomysły z Wielkiej Brytanii. Premier Keir Starmer, nie tyko zobowiązał się do ogromnych inwestycji w kluczowych sektorach chińskiego przemysłu, ale w dowód przyjaźni i zaufania wobec Pekinu - rząd brytyjski wyraził zgodę na zakup przez Chiny pewnego budynku w centrum Londynu. Ta nieruchomość, to ogromny budynek dawnej mennicy królewskiej („Royal Mint Court”), w której od wieków wybijano brytyjskie monety. Ale nie w tym rzecz. Chiny kupują tą posiadłość jako swoją ambasadę (czyli terytorium Chin), a lokalizacja tego obiektu mieści się pomiędzy: „City of London” (autonomiczna enklawa - finansowe centrum / „państwo w państwie” nie podlegające brytyjskiemu prawu w środku Londynu / „raj podatkowy” do spekulacji i malwersacji finansowych z całego świata), a „Canary Wharf” – nowoczesną i prestiżową dzielnicą biznesową we wschodnim Londynie, położoną na półwyspie „Isle of Dogs” (gmina Tower Hamlets). Jest to jedno z głównych centrów finansowych świata, konkurujące z „City of London” (około ¾ światowych transakcji finansowych). Czyli: „City of London” - „Embassy of the People's Republic of China” - „Canary Wharf”. Rewelacja! Brytyjczycy zdradzili Amerykanów (odwieczne interesy anglo-amerykańskie), podobnie postępuje obecny premier Kanady. Czy może nie zastanawiać myślących ludzi, ta uległość wobec kraju, w którym nagminnie są łamane prawa człowieka do wolności słowa i wyznania?
»Kanada i Wielka Brytania kuszą Chiny. Waszyngton grozi konsekwencjami
Czy za podróżami premierów Wielkiej Brytanii oraz Kanady do Chin kryje się coś więcej niż szukanie nowych rynków? Propekińskie akcenty w działaniach tych polityków wywołują kontrowersje i pomruki niezadowolenia Stanów Zjednoczonych.« („Rzeczpospolita” 9 luty 2026)
»Premier Kanady Mark Carney chwali strategiczne partnerstwo z Chinami na spotkaniu z Xi w Pekinie« („euronews.” 16 stycznia 2026) 
Pomimo ostatnich doniesień medialnych …
»„The Telegraph”: Chiny od lat podsłuchują rozmowy urzędników z Downing Street
Chiny zhakowały telefony komórkowe wysokich rangą urzędników z Downing Street, uzyskując dostęp do ich prywatnych rozmów – twierdzi brytyjski „The Telegraph", powołując się na własne, dobrze poinformowane źródła. Według gazety, w latach 2021–2024 sponsorowani przez chińskie państwo hakerzy skutecznie zaatakowali telefony współpracowników kolejnych premierów Wielkiej Brytanii – Borisa Johnsona, Liz Truss i Rishiego Sunaka.« (za NEWSROOM XYZ 27.01.2026)
»Chiny przez lata hakowały telefony wysokiej rangi członków rządu w Londynie – podał we wtorek dziennik „Daily Telegraph”, cytując anonimowe źródła. Miał to być element szerszej kampanii, wymierzonej również w USA, Australię, Kanadę i Nową Zelandię.« (Nasz Dziennik 27.01.2026)

Wygląda na to, że globaliści w Europie i spoza niej - zwierają szyki przeciwko administracji Donalda Trumpa i zgodnie lgną w ramiona rosnącego imperium totalitaryzmu z Azji Wschodniej, które to imperium ma aspirację do bycia globalnym supermocarstwem. Aż chce się powiedzieć: »Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się!« (fragment Manifestu Komunistycznego z 1848 r., autorstwa Karola Marksa i Fryderyka Engelsa / po niem.: „Proletarier aller Länder, vereinigt euch!”). Przypomnijmy takie osobliwe wydarzenie, 5 maja 2018 roku w niemieckim mieście Trewir z okazji dwusetnej rocznicy urodzin - odsłonięto pięciometrowy pomnik Karola Marksa (tego od Manifestu Komunistycznego). Pomnik ten był darem od chińskich władz! Na uroczystości przemawiał i bronił dobrego imienia Karola Marksa sam Jean-Claude Juncker (luksemburski polityk i prawnik, który pełnił kluczowe funkcje w strukturach Unii Europejskiej, najbardziej znany jako przewodniczący Komisji Europejskiej w latach 2014-2019). I nawet jeśli w mniemaniu takich lewicowych polityków jak Juncker, Karol Marks był „niewinnym” teoretykiem komunizmu, to Chińska Republika Ludowa jest krajem do bólu praktycznym w realizacji idei marksistowskich, do których przeszczepiono tylko pewne rozwiązania z kapitalizmu, ale pod bacznym okiem aparatu państwowego. Chińska partia komunistyczna po 1945 roku miała dobrego nauczyciela - towarzysza Mao, który miał wybitne osiągnięcia w rozwoju komunizmu w Państwie Środka. Proszę poszperać w źródłach historycznych. Chińscy komuniści są bardziej przebiegli, niż się wydaje Zachodowi. Jednak panika i wściekłość wśród lewicowych elit (tak zwanej „demokracji liberalnej” Zachodu) oraz wizja udaremnienia im projektu, aby urządzić Europę po niemiecku w ramach UE - pcha tych zaślepionych ludzi do przyjęcia porządków i standardów chińskich, a CENZURA Internetu staje się dla nich celem strategicznym i obecnie najważniejszym! Za tą cenzurą nie raz już opowiadał się parlament UE, a wtórowała mu nawet ONZ. Brukselscy globaliści potrzebują tego chińskiego Cyfrowego Lewiatana bardziej niż kiedykolwiek, gdyż prezydent Trump i jego gabinet uruchomili w Stanach oraz w Europie powiew nastojów patriotycznych / narodowych, prawicowych. Wielu budzi się ze lewicowego otumanienia, widząc co dziej się z ich krajami, miastami, majątkami, etc.
Zdaję sobie sprawę, co miało miejsce na tegorocznym Światowym Forum Ekonomicznym (WEF) w Davos (po zniknięciu Schwaba) - gospodarzem został amerykański miliarder Larry Fink, który m.in. tajemniczo oświadczył:
»Prezes BlackRock, Larry Fink, powiedział na Światowym Forum Ekonomicznym, że głównym celem Światowego Forum Ekonomicznego jest zapoznanie opinii publicznej z szerszym spektrum głosów i idei. Powiedział, że Światowe Forum Ekonomiczne dąży obecnie do głębszego zrozumienia i bliższego zaangażowania ludzi. Celem jest przekonanie opinii publicznej, że większa globalna kontrola i mniejsza suwerenność narodowa to coś, co powinna zaakceptować.«
A szef ONZ - António Guterres, oficjalnie także domaga się globalnej cenzury przepływu niezależnych wiadomości …
Cenzury mediów społecznościowych domaga się np. lewicowa wicepremier Hiszpanii …
Potwierdza to niemiecka europosłanka Christine Anderson (z partii AFD, która jest w kontrze wobec globalistycznych dążeń Brukseli), UE domaga się cenzury Platformy X …

Taki to globalny proletariat upadłych elit tego świata - domagający się całkowitego zniewolenia narodów, dosłownie jak u Wielkiego Brata Orwella. O tym, jaki jest stan moralny i siatka powiązań owych „elit” - mówi nam dziś na przykład Afera Epsteina, bez względu na to, kto stoi za ich ujawnieniem (jakie służby?). Można mieć zastrzeżenia do prezydenta Donalda Trumpa (on walczy o interesy i prymat swojego kraju), to jednak jego administracja (druga kadencja) zaburza jak na razie - mroczne plany „globalnego imperium zła neo-marksistowskich elit”. To również tyczy się zmiany światowych standardów zdrowia (żywności i leków / szczepionek) - dzięki Robertowi F. Kennedy Jr., Sekretarz Zdrowia USA …
»PILNE: Robert F. Kennedy Jr. ogłosił, że jest to oficjalne. Rtęć zostanie USUNIĘTA ze wszystkich szczepionek. „Teraz, gdy Ameryka usunęła rtęć ze wszystkich szczepionek, wzywam wszystkie światowe organy ochrony zdrowia do zrobienia tego samego”«
A tu z kolei Big Pharma bije na alarm, bo zagrożone są interesy i ujawniana jest prawda o ich sztandarowych produktach …
Póki co - chore wizje Klausa Schwaba i jego błazna Y. N. Harari’ego oraz WHO z okresu pandemii legły w gruzach. Legły? (styczeń 2026) …
»„Podbiliśmy świat słowami — przekonując miliony obcych sobie ludzi do współpracy poprzez opowieści, ideologie i religie. To była nasza supermoc”« Yuval Noah Harari w Davos
WHO …
»„Istniejący certyfikat szczepionkowy przeciw COVID — rozszerzymy go na inną infrastrukturę — cyfrowe certyfikaty szczepionkowe oraz certyfikaty rutynowych szczepień”.« dyrektor generalny Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) - Tedros Adhanom Ghebreyesus

Biurokraci z UE coraz bardziej idą na konflikt z USA i perfidnie podgryzają sojusz z administracją Trumpa. Za wszystkim stoją Niemcy, którzy prędzej dogadają się z Rosją (za pośrednictwem współpracy z Chinami), niż będą współpracować z USA. Unia Europejska od początku była i jest nadal pod wpływem niemieckich lewicowych elit. Niemcy już zapomnieli, że w 1945 roku, to Alianci (na czele z USA i Wielką Brytanią) - zaprowadzili porządek w Europie, po próbie zjednoczenia Starego Kontynentu przez austriackiego malarza Adolfa Hitlera. I narzucili dystans Sowietom. Chociaż dla Polski był to cios, rzucono nas na pożarcie czerwonej bestii. Teraz elity UE (czytaj: niemieckie) próbują innego rodzaju podboju, nie czołgami, tylko imigrantami oraz cenzurą w stylu chińskim. Są tak zdesperowani, że odważają się przeciwstawiać Ameryce (naturalnemu rywalowi Chin) i narażą jedność sojuszu NATO obarczając za to później winą Trumpa. Takim zachowaniem wykazuje się coraz śmielej nawet rząd polski i polscy politycy, z tak zwanej „liberalnej demokracji”; słyszymy wypowiedzi polskiego premiera i marszałka polskiego Sejmu (byłego komunisty i obecnie drugiej osoby w państwie, po prezydencie).
Osobiście jestem zagorzałym wrogiem globalnych korporacji amerykańskich typu BlackRock, jednak obecna polityka amerykańska jest inna, niż ta za rządów Obamy i Bidena. Więc, póki co, pozostaje nam sojusz z obecną administracją USA (dopóki nie będzie to kolidowało z polską racją stanu), przeciwko lewicowym globalistom zmierzających do cenzury i totalitaryzmu - pragnących uczynić z Europy chiński protektorat gospodarczy i technologiczny.
Prezydent Trump nie chce rozmawiać z Unią Europejską, bo wie, co to za banda zdrajców (elity w Brukseli); natomiast chce dialogu z państwami narodowymi. Trump szuka wiernych partnerów / sojuszników. I tu na przykład jest szansa dla Polski, aby stała się rzeczywiście partnerem dla USA w Europie, a nie wasalem, sługą, pachołkiem (kogokolwiek). Jednak nie stanie się to przy obecnym rządzie warszawskim. Tylko prezydent Polski jest po stronie Donalda Trumpa (piszę to dla czytelników z innych krajów, zaglądających na mojego bloga).
Na koniec tych rozważań - gorące info z Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa 2026 (MSC) …
Marco Rubio - doradca ds. bezpieczeństwa narodowego USA (urodzony w Miami na Florydzie i pochodzący z kubańskiej rodziny imigrantów) oświadczył: 
»Chcemy, aby Europa prosperowała, ponieważ jesteśmy ze sobą powiązani na wielu płaszczyznach, a nasz sojusz ma kluczowe znaczenie. Ale musi to być sojusz zdolny i chętny do walki o to, kim jest i co jest dla niego ważne.« 
Department of State / Marco Rubio / X (14.02.2026)
Munich Security Conference / Marco Rubio / X (14.02.2026)
Natomiast z ust krypto-euromarksistów w Monacchium słyszymy:
»Dla mnie absolutnym priorytetem będzie jak najszybsze wzmocnienie Europy, abyśmy krok po kroku mogli naprawdę osiągnąć niezależność od Stanów Zjednoczonych.« kanclerz Niemiec Friedrich MERZ (video i tłumaczenie za Telewizją Republika / luty 2026).
Zachęcony takim stanowiskiem - szef polskiej dyplomacji i wicepremier Radosław Sikorski (o takich samych poglądach, co polski premier Donald Tusk / proniemiecka „demokracja liberalna”) – oświadczył:
»Radosław Sikorski, odpowiadając na pytanie o kondycję Zachodu, nie miał wątpliwości, że wspólnota transatlantycka wciąż istnieje. Jednak, jak podkreślił, "między obiema stronami Atlantyku zawsze istniały różnice". Najbardziej widoczne są one w podejściu do wolności słowa. Sikorski nie krył swojego zaskoczenia, gdy po pierwszych wizytach w Waszyngtonie odkrył, że jego poglądy - uznawane w Europie za konserwatywne - w Stanach Zjednoczonych postrzegane były jako skrajnie lewicowe. Jak wspominał, jego pojęcie prawa do opieki zdrowotnej czy posiadania broni czyniły go w Ameryce "komuchem".
W Europie, z ważnych powodów historycznych, na przykład w Polsce, opowiadanie się za faszyzmem i komunizmem jest zabronione z bardzo ważnych powodów historycznych. Wierzymy w wolność słowa z odpowiedzialnością. A to, co wydarzyło się tutaj rok temu, polegało na tym, że wiceprezydent Stanów Zjednoczonych powiedział nam, że nasza koncepcja wolności słowa to cenzura, a ja po prostu tego nie akceptuję - podkreślił Sikorski. Jedna strona Atlantyku próbuje narzucić swoje wartości drugiej stronie i to jest niedopuszczalne - dodał.«
Źródło powyższego cytatu: RMF24 15.02.2026 (RMF FM - należy do niemieckiego koncernu medialnego Bauer Media Group) 
Czyli co, Europa jako kolonia niemiecko-chińska z „wolnością słowa” wg lewicowej agendy z Davos?! Europejska klasa panująca neo-marksistów próbuje bawić się „odbezpieczonym chińskim granatem” lub jak mawia się w naszym kraju: „Wpuszczają lisa do kurnika” (chińskiego lisa).  

Dlatego Wolni Ludzie / wolne narody w Europie i na całym świecie muszą przeciwstawić się nowomowie marksistowskich globalistów „Nowego Ładu Światowego” oraz nie dopuścić do wprowadzenia Cyfrowego Lewiatana cenzury Internetu, gdyż to prowadzi do zawładnięcia przez nich naszymi duszami (umysłami, sercami), to wyrzeczenie się wolności słowa, samodzielnego myślenia i podejmowania decyzji, dziedzictwa kultury Zachodu oraz wartości chrześcijańskich - wiary w Jezusa Chrystusa i w Jego Ewangelię (dla tych, którzy tego pragną); dla pozostałych wolność / prawo do samostanowienia w kwestiach prywatnych i narodowych. Zorganizowane i liczne ruchy wolnościowe (dotyczące różnych aspektów życia społecznego) są sposobem na powstrzymywanie globalistów, ale czy to wystarczy?
Nie posiadam mentalności niewolnika tego świata, więc rzucenie mnie na kolana przez BlackRock, Big Pharmę (WHO) czy Big Tech (technofeudalizm) również nie wchodzi w grę!
Natomiast jeśli mam wybierać, wolę popkulturę amerykańską i wolność jednostki (prawo do własności prywatnej), niż chińską uległość fizycznego i cyfrowego parobka, o losach którego miałyby decydować centrale w Brukseli - Davos - Pekinie. To już nie byłoby życie, tylko wegetacja do chwili całkowitego unicestwienia przez system.

John Bumper

»Poza tym niesłuszny wyraz twarzy (na przykład niedowierzanie, kiedy ogłaszano kolejne zwycięstwo) był przestępstwem i podlegał karze. Istniało nawet stosowne słowo: twarzozbrodnia.« George Orwell „Rok 1984” (Rozdział 5) 

 

Biblioteka - Bumper NEWS presents: (archiwum bloga po prawej) 
»Bumper - BREAKING now-2 …«  


Ulotka nr 1

  Czy słyszałeś już wszystko o tzw. „szczepionkach” ?! «RAPORT: Potwierdzono, że szczepionka firmy Pfizer powoduje choroby neurodegeneracy...