Cyfrowy
Lewiatan
Z dużą
intensywnością przyglądam się światu, szczególnie od kilku ostatnich lat. Nie
robię tego z zachwytem czy z fascynacją, a raczej pod wpływem wewnętrznego
przymusu - aby zrozumieć jakie zmiany i procesy zachodzą dookoła, które prędzej
czy później będą miały wpływ na moje życie, życie moich bliskich oraz losy
mojego kraju, narodu. Jestem Polakiem i mieszkam w Polsce od zawsze. Czyli w
środku Europy. Mój kraj był od 44 lat (1945-1989) pod sowieckim butem. Pamiętam
jako dziecko Stan Wojenny (na ulicach: czołgi, ZOMO, ulotki) oraz prawie
wszystkie artykuły żywnościowe i przemysłowe na „kartki zaopatrzeniowe”. Oficjalnie
komunizm upadł w Polsce w 1989 roku i rozpoczęła się era dzikiego kapitalizmu.
W rzeczywistości komuniści dogadali się z opozycją, zrobili to za plecami
narodu polskiego - zawierając układy o nietykalności i wspólnych interesach
(wielu pośród opozycjonistów było agentami i współpracownikami / donosicielami
władz komunistycznych). Do dzisiaj odbija się to czkawką w życiu politycznym i
gospodarczym Polski. Wielu byłych komunistów i agentów uchodzi dziś w Polsce za
szacownych obywateli, polityków, posłów w polskim parlamencie oraz jako
europosłowie w Brukseli. Ci postkomuniści próbują uchodzić za różnej maści
autorytety i są zagorzałymi zwolennikami Unii Europejskiej oraz różnych
„standardów” przez nią propagowanych i wprowadzanych w życie dla społeczeństw
(narodów) w niej zjednoczonych. Tak zwane „elity brukselskie” (UE) dokonują
tych zmian (spustoszeń) za pomocą uległych polityków / europosłów z krajów
członkowskich. Nic nowego.
Jednak
od kilku lat (jeszcze przed marcem 2020 roku) owa Unia Europejska uchodząca w
świadomości swoich zwolenników (popleczników) jako bastion „demokracji”,
wolności obywateli („unijczyków”) oraz wspólnoty kierującej się największym
humanizmem, ta właśnie Unia - była zapatrzona i jest nadal w Chińską Republikę
Ludową. I nie chodzi mi tylko o handel z Chinami czy przenoszenie produkcji do
Państwa Środka (bo to robił całych Zachód, wraz z korporacjami amerykańskimi od
dekad); tylko o to, że UE wręcz zakochała się w standardach społecznych,
obyczajowych i politycznych Pekinu. Oczywiście wszystko było i jest maskowane
współpracą gospodarczą i globalnym handlem z Chinami. Jednak pewne przebłyski
fascynacji Chinami przez UE zaczęły się przejawiać bardzo wyraźnie podczas
globalnej hucpy zwanej: „Pandemią Covid-19” (zwanej przez wielu „Plandemią”).
Próbowano wtedy czerpać wzorce z chińskich rozwiązań zamordyzmu medycznego i
kontroli społecznej, aby przeszczepiać je na grunt Unii. Jakież to znamienne, z
Chin wyszła pandemia (laboratorium w Wuhan) i z Chin czerpano później inspirację
do działań „antypandemicznych”. Nikt nie miał pretensji do władz w Pekinie, że
oficjalnie „zarazili” cały świat. Dla mnie to dziwne („spiskowe”?). Kiedy
rozpoczęła się wojna na Ukrainie (jak mawiano: Putin bardzo szybko zakończył
pandemię!), unijne elity potępiając Rosję, perfidnie milczały o jej
największym sojuszniku - Chinach, które popierały i nadal popierają tę agresję!
Ktoś
ciągle pociąga za sznurki polityczne i militarne - sterując dzisiejszymi
elitami (UE), jak w tandetnym teatrze marionetek. Jak? Wielkie pieniądze
(korupcja), układy i „haki”. Narzędziami do tego są krwiożercze korporacje oraz
różni politycy, „filantropii” i organizacje przez nich sponsorowane i
oczywiście mainstreamowe media wraz ze służbami specjalnymi (policyjny aparat
bezpieczeństwa i armia).
Pamiętamy
aferę „Pfizer-Gate” zamiecioną pod dywan w Brukseli z udziałem samej Ursuli von
der Leyen? Przewodnicząca Komisji Europejskiej (od 2019) odmówiła ujawnienia
swoich SMS-ów z szefem Pfizera Albertem Bourlą - dotyczących kontraktu na ok.
1,8 mld dawek szczepionki za kilkadziesiąt miliardów euro. W aferę zamieszany
był także jej małżonek, poruszający się biznesowo w obszarach koncernów
farmaceutycznych (Big Pharma).
A co
mamy dzisiaj? Druga kadencja Donalda Trumpa wyraźnie obnaża na naszych oczach -
zamiary skorumpowanych władz brukselskich. Władze unijne, jak i głowy państw
członkowskich oraz całe zastępy polityków (aktywistów) - to ludzie zarażeni
ideologią lewicowego globalizmu, którym bliżej w poglądach do Marksa i Lenina,
niż do Świętego Augustyna z Hippony czy Erazma z Rotterdamu. Oczywiście dzisiaj nie używają narracji stricte komunistycznej, bolszewickiej, stalinowskiej –
tylko narracji rzekomo wolnościowej „global-mowy”, coś w stylu nowomowy Orwella
(„Rok 1984”), czy kłamstw klimatycznych i parytetów wojującego feminizmu wraz ze środowiskiem LGBT. Ale
przecież jednym z ideowych ojców Unii Europejskiej był myśliciel, teoretyk i
komunista - Altiero Spinelli. To już samo się komentuje.
Teraz,
kiedy Trump dyplomatycznymi kopniakami wstrząsa UE i NATO (dla otrzeźwienia
elit politycznych i wojskowych), aby nie szły chińską drogą - co robią
europejskie głowy państw? Prześcigają się w pielgrzymkach do Pekinu. Jadą
prosić o strategiczne stosunki z Chinami. Robią to wytyczoną już wcześniej
drogą przez stetryczałego „proroka nowego świata” i nowej natury człowieka -
Klausa Schwaba, przewodniczącego WEF w Davos. Schwaba już nie ma w WEF, ale
cele i dążenia są kontynuowane. Obecnie na złość administracji Trumpa, bo
zmieniła się diametralnie opcja polityczna. Obecny prezydent USA wywrócił
stolik lewicowych globalistów w swym kraju, co osłabiło zapędy do wprowadzenia
zamordyzmu klimatycznego, zamordyzmu medyczno-farmakologicznego, destrukcji i
chaosu imigracyjnego, etc. USA pod obecnymi rządami wycofały się już z WHO
(prywatnej organizacji skorumpowanej wpływami Big Pharmy), chociaż od 1948 roku
były jej członkiem-założycielem. Takie samo stanowisko Trump ma wobec ONZ i jej
struktur …
»"Administracja Trumpa
uznała, że te instytucje są zbyteczne, źle zarządzane, niepotrzebne,
marnotrawne, źle prowadzone, zawłaszczone przez interesy podmiotów
realizujących własne cele sprzeczne z naszymi lub stanowiące zagrożenie dla
suwerenności, wolności i ogólnego dobrobytu naszego narodu" - przekazał
Departament Stanu w oficjalnym oświadczeniu.« [za „Onet Wiadomości” 9 stycznia
2026].
A więc,
co robią elity polityczne UE? W grudniu 2025 prezydent Francji Emmanuel Macron
odbył czwartą już wizytę do Chin. To już nie tylko podtrzymywanie i rozwijanie
stosunków gospodarczych i handlowych. To kurs na Państwo Środka w stylu: Chiny
są „natchnieniem dla świata”, Chiny są wzorcem rozwoju cywilizacyjnego i
społecznego. Macron pragnie, aby Francja podjęła ścisłą współpracę z Chinami w
rozwoju Sztucznej Inteligencji (AI). Chińska Republika Ludowa jako hybryda
„komunistyczno-kapitalistyczna” jest w gruncie rzeczy współczesnym imperium
totalitaryzmu. Poza potęgą gospodarczą (dzięki naiwnemu Zachodowi) i militarną
(w trakcie rozbudowy sił zbrojnych) – jest „światową stolicą” inwigilacji
obywateli i cenzury. No, może po Chinach w Europie do tego miana zbliża się
ospale (ale jednak !) – Wielka Brytania. Czołowym państwom UE daleko jeszcze do
tego, więc szukają pomocy technologicznej w Pekinie. Na USA obecnie nie mogą
liczyć. Chiny już przodują w rozwoju AI, która jest nieodzowna w sprawniejszym
funkcjonowaniu zamordyzmu cyfrowego. Wszystko pod kontrolą kamer, mikrofonów i
śledzenia w sieci. Chiny nie robią tego dopiero teraz. To już trwa od co
najmniej dekady lub więcej (?). Chińska Republika Ludowa to współczesne państwo
Wielkiego Brata z powieści Orwella. I nie ma tu żadnej przesady, żadnej!
Jeśli ktoś podejrzewa mnie o sianie paniki czy snucie „teorii spiskowych” – to
proszę przeczytać tylko dwie książki. Pierwsza z nich to książka reporterska:
„Chiny 5.0 Jak powstaje cyfrowa dyktatura”* Kai Strittmatter (wydanie pol.
2020), to nie proza S-F czy futurologia. Dziennikarz (wieloletni korespondent
„Süddeutsche
Zeitung” w Pekinie) opisał dokładnie jak funkcjonują Chiny w pierwszej połowie
XXI wieku. Totalna cenzura polityczna i społeczna – posiadająca własny Internet
kontrolowany przez państwowy aparat bezpieczeństwa, wprowadzone algorytmy
obserwują i skanują twarze obywateli (biometria / tzw. „Oko Ważki” – oczy
miasta, oczy państwa) oraz System Odpowiedzialności Społecznej (inaczej:
„system zaufania społecznego”) - oceniający / punktujący każdego obywatela na
bieżąco za jego postawę i poglądy. Jeśli Chińczyk zbierze zbyt dużo ujemnych
punktów, to może któregoś dnia zostać odcięty przez system od normalnego życia
społecznego (nie kupi biletu na autobus, do metra czy kina lub zablokują mu
konto w banku). Władze nie rezygnują także z tradycyjnych narzędzi opresji
obywateli: donosy i aresztowania, przetrzymywanie w więzieniach oraz tortury.
Książka głównie skupia się na dyktaturze technologicznej i jej rozwojowi w Chinach,
z wykorzystaniem właśnie AI.
*„Die
Neuerfindung der Diktatur - Wie China den digitalen Überwachungsstaat aufbaut
und uns damit herausfordert” Kai Strittmatter (2018)
Z kolei
druga pozycja to „Tajny agent Boga” Nancy French, Bob Fu (2015 / „God'd Double
Agent: The True Story of a Chinese Christian's”), książka biograficzna o
prześladowaniu chrześcijan i domowych kościołów ewangelicznych w Chinach. Bob
Fu współautor tej książki poznał cenę wiary w totalitarnym kraju (pobyt w
więzieniu za wiarę w Jezusa Chrystusa i prowadzone zgromadzenia biblijne). W
1996 udaje mu się wraz żoną uciec z Chin do jeszcze brytyjskiego Hongkongu i w
ostatni dzień pracy prozachodniego rządu otrzymał wizę do USA. W Stanach już
jako pastor, Bob Fu angażuje się w działalność na rzecz propagowaniem wolności
religijnej i obrony praw człowieka w Chinach. To tyle zachęty do wspomnianych
lektur. Takie jest właśnie drugie (Orwellowskie) oblicze Chin z przełomu XX i XXI
wieku.
I
właśnie o względy Pekinu zabiegają dziś m. in. Macron, kanclerz
Niemiec Friedrich Merz, elity UE, a nawet rząd Wielkiej Brytanii i premier
Kanady. Czy jest to normalne?
Nie
jestem jakimś zaślepionym fanem prezydenta Donalda Trumpa (nie wiem co może się
jeszcze wydarzyć w USA i przez USA na świecie), ale widzę jak tak zwana elita
„liberalnej demokracji” wyszkolona i zarażona lewicowym globalizmem w Davos,
odchodzi już całkowicie od wartości, które na Zachodzie były kiedyś fundamentem
istnienia jak: wolność słowa i przekonań, wolność mediów, zdobycze kultury
rzymskiej i greckiej - ład moralny i społeczny, wartości chrześcijańskie.
Czemu to
robią? Czy aż tak są bezmyślni? Niekoniecznie. Bronią tej chorej ideologii
(„wizji nowego świata”) ponieważ jak zauważa wielu komentatorów geopolitycznych
- to żądza władzy, chęć panowania nad Europą według ich wizji („Niemiecka Unia
Zjednoczonej Europy”). Dla tych polityczno-biurokratycznych elit UE państwa
suwerenne (narodowe) są przeszkodą i zagrożeniem. Jeśli społeczeństwa Zachodu
obudziłyby się w porę, to mogą ich pozbawić władzy, kontroli i „nieomylności”,
czy to za pomocą wyborów (jeśliby nie udało się ich sfałszować) lub poprzez
wyrazy buntu społecznego na ulicach europejskich miast na masową skalę. Jak
ujawnił ostatnio raport Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych, od 2023 roku
Komisja Europejska (UE) - ingerowała ośmiokrotnie przy wyborach w krajach
europejskich …
Dwie
główne strategie …
Pierwszym
sposobem dla postępowych eurokratów współczesnego neo-bolszewizmu jest „Wielka
Podmiana” społeczna. Można powiedzieć, że trwa ona w Europie od rządów Angeli
Merkel, a podczas lewicowej administracji USA od Obamy i Bidena. Jednak teraz
globalistom puszczają nerwy i już oficjalnie głoszą potrzebę wykorzystania mas
ludzkich z obcych kultur (Afryka i Bliski Wschód) do swoich chorych planów.
Najświeższe wieści płyną z Hiszpanii i Francji. Lewicowy rząd Hiszpanii
przyjmuje 500 tys. imigrantów, aby od razu ich obdarować swoim obywatelstwem i
prawami wyborczymi (nieważne asymilowanie się i nauka języka) - trzeba
zmiażdżyć w wyborach prawicę, która mogłaby wygrać wybory. Ponieważ prawica i
państwa narodowe (czytaj suwerenne) - to „faszyści” (nazizm, rasizm) wg
czerwonej propagandy tych pociotków międzynarodowego marksizmu …
A drugim
sposobem jest totalna cenzura mediów. Telewizję, radio oraz prasę tradycyjną
(papierową) mają już w większości pod kontrolą. Sen z powiek spędza im jednak
WOLNY Internet. Tu jest wszystko, mądrości i głupota, prawda i fałsz – ale
jest! Dlatego przywódcy Unii Europejskiej marzą o wersji Internetu „made in
China”. Można śmiało powiedzieć, że są oni gotowi sprzedać swe marksistowskie
dusze samemu diabłu, aby utrzymać się na stołkach oraz zapewnić swoim następcom
ciągłość władzy. Ci następcy, to politycy i aktywiści wyszkoleni przez WEF w
Davos i Georga Sorosa oraz przez szare eminencje z tzw. Grupy Bilderberg.
W tym celu oddadzą Europę pod protektorat Chin. Szczególnie gospodarczo,
finansowo, i co bardzo ważne - technologicznie (Internet / AI), taki „Cyfrowy
Lewiatan” (potwór morski, bestia, w Biblii Lewiatan jest synonimem zła i szatana).
Dlatego UE tak pragnie ocenzurować media społecznościowe, np. Platformę X
(dawny Twitter) i kontrolować całą sieć (net) w Europie. Towarzysze z Chin,
pomóżcie! Niewiarygodne?
Znany
publicysta, dziennikarz i pisarz - Rafał Ziemkiewicz, ujawnił bardzo ciekawe i
przerażające pomysły z Wielkiej Brytanii. Premier Keir Starmer,
nie tyko zobowiązał się do ogromnych inwestycji w kluczowych sektorach
chińskiego przemysłu, ale w dowód przyjaźni i zaufania wobec Pekinu - rząd
brytyjski wyraził zgodę na zakup przez Chiny pewnego budynku w centrum Londynu.
Ta nieruchomość, to ogromny budynek dawnej mennicy królewskiej („Royal Mint
Court”), w której od wieków wybijano brytyjskie monety. Ale nie w tym rzecz.
Chiny kupują tą posiadłość jako swoją ambasadę (czyli terytorium Chin), a
lokalizacja tego obiektu mieści się pomiędzy: „City of London” (autonomiczna enklawa - finansowe
centrum / „państwo w państwie” nie podlegające brytyjskiemu prawu w środku
Londynu / „raj podatkowy” do spekulacji i malwersacji finansowych z całego
świata), a „Canary Wharf” – nowoczesną i prestiżową dzielnicą biznesową we
wschodnim Londynie, położoną na półwyspie „Isle of Dogs” (gmina Tower Hamlets).
Jest to jedno z głównych centrów finansowych świata, konkurujące z „City of
London” (około ¾ światowych transakcji finansowych). Czyli: „City of London” -
„Embassy
of the People's Republic of China” - „Canary Wharf”. Rewelacja! Brytyjczycy
zdradzili Amerykanów (odwieczne interesy anglo-amerykańskie), podobnie
postępuje obecny premier Kanady. Czy może nie zastanawiać myślących ludzi, ta
uległość wobec kraju, w którym nagminnie są łamane prawa człowieka do wolności
słowa i wyznania?
»Kanada i Wielka Brytania kuszą
Chiny. Waszyngton grozi konsekwencjami
Czy za podróżami premierów Wielkiej
Brytanii oraz Kanady do Chin kryje się coś więcej niż szukanie nowych rynków?
Propekińskie akcenty w działaniach tych polityków wywołują kontrowersje i
pomruki niezadowolenia Stanów Zjednoczonych.« („Rzeczpospolita” 9 luty 2026)
»Premier Kanady Mark Carney
chwali strategiczne partnerstwo z Chinami na spotkaniu z Xi w Pekinie« („euronews.” 16 stycznia
2026)
Pomimo
ostatnich doniesień medialnych …
»„The Telegraph”: Chiny od lat
podsłuchują rozmowy urzędników z Downing Street
Chiny zhakowały telefony komórkowe
wysokich rangą urzędników z Downing Street, uzyskując dostęp do ich prywatnych
rozmów – twierdzi brytyjski „The Telegraph", powołując się na własne,
dobrze poinformowane źródła. Według gazety, w latach 2021–2024 sponsorowani
przez chińskie państwo hakerzy skutecznie zaatakowali telefony współpracowników
kolejnych premierów Wielkiej Brytanii – Borisa Johnsona, Liz Truss i Rishiego
Sunaka.« (za NEWSROOM XYZ 27.01.2026)
»Chiny przez lata hakowały telefony
wysokiej rangi członków rządu w Londynie – podał we wtorek dziennik „Daily
Telegraph”, cytując anonimowe źródła. Miał to być element szerszej kampanii,
wymierzonej również w USA, Australię, Kanadę i Nową Zelandię.« (Nasz Dziennik
27.01.2026)
Wygląda
na to, że globaliści w Europie i spoza niej - zwierają szyki przeciwko
administracji Donalda Trumpa i zgodnie lgną w ramiona rosnącego imperium
totalitaryzmu z Azji Wschodniej, które to imperium ma aspirację do bycia
globalnym supermocarstwem. Aż chce się powiedzieć: »Proletariusze wszystkich
krajów, łączcie się!«
(fragment Manifestu Komunistycznego z 1848 r., autorstwa Karola Marksa i
Fryderyka Engelsa / po niem.: „Proletarier aller Länder, vereinigt euch!”).
Przypomnijmy takie osobliwe wydarzenie, 5 maja 2018 roku w niemieckim mieście
Trewir z okazji dwusetnej rocznicy urodzin - odsłonięto pięciometrowy pomnik
Karola Marksa (tego od Manifestu Komunistycznego). Pomnik ten był darem od
chińskich władz! Na uroczystości przemawiał i bronił dobrego imienia Karola
Marksa sam Jean-Claude Juncker (luksemburski polityk i prawnik, który pełnił
kluczowe funkcje w strukturach Unii Europejskiej, najbardziej znany jako
przewodniczący Komisji Europejskiej w latach 2014-2019). I nawet jeśli w
mniemaniu takich lewicowych polityków jak Juncker, Karol Marks był „niewinnym”
teoretykiem komunizmu, to Chińska Republika Ludowa jest krajem do bólu
praktycznym w realizacji idei marksistowskich, do których przeszczepiono tylko
pewne rozwiązania z kapitalizmu, ale pod bacznym okiem aparatu państwowego.
Chińska partia komunistyczna po 1945 roku miała dobrego nauczyciela -
towarzysza Mao, który miał wybitne osiągnięcia w rozwoju komunizmu w Państwie
Środka. Proszę poszperać w źródłach historycznych. Chińscy komuniści są bardziej
przebiegli, niż się wydaje Zachodowi. Jednak panika i wściekłość wśród
lewicowych elit (tak zwanej „demokracji liberalnej” Zachodu) oraz wizja
udaremnienia im projektu, aby urządzić Europę po niemiecku w ramach UE - pcha
tych zaślepionych ludzi do przyjęcia porządków i standardów chińskich, a
CENZURA Internetu staje się dla nich celem strategicznym i obecnie
najważniejszym! Za tą cenzurą nie raz już opowiadał się parlament UE, a
wtórowała mu nawet ONZ. Brukselscy globaliści potrzebują tego chińskiego Cyfrowego
Lewiatana bardziej niż kiedykolwiek, gdyż prezydent Trump i jego gabinet
uruchomili w Stanach oraz w Europie powiew nastojów patriotycznych /
narodowych, prawicowych. Wielu budzi się ze lewicowego otumanienia, widząc co
dziej się z ich krajami, miastami, majątkami, etc.
Zdaję
sobie sprawę, co miało miejsce na tegorocznym Światowym Forum Ekonomicznym (WEF)
w Davos (po zniknięciu Schwaba) - gospodarzem został amerykański miliarder
Larry Fink, który m.in. tajemniczo oświadczył:
»Prezes BlackRock, Larry
Fink, powiedział na Światowym Forum Ekonomicznym, że głównym celem Światowego
Forum Ekonomicznego jest zapoznanie opinii publicznej z szerszym spektrum
głosów i idei. Powiedział, że Światowe Forum Ekonomiczne dąży obecnie do głębszego
zrozumienia i bliższego zaangażowania ludzi. Celem jest przekonanie opinii
publicznej, że większa globalna kontrola i mniejsza suwerenność narodowa to
coś, co powinna zaakceptować.«
A szef
ONZ - António Guterres, oficjalnie także domaga się globalnej cenzury przepływu
niezależnych wiadomości …
Cenzury
mediów społecznościowych domaga się np. lewicowa wicepremier Hiszpanii …
Potwierdza
to niemiecka europosłanka Christine Anderson (z partii AFD, która jest w
kontrze wobec globalistycznych dążeń Brukseli), UE domaga się cenzury Platformy
X …
Taki to
globalny proletariat upadłych elit tego świata - domagający się całkowitego
zniewolenia narodów, dosłownie jak u Wielkiego Brata Orwella. O tym,
jaki jest stan moralny i siatka powiązań owych „elit” - mówi nam dziś na
przykład Afera Epsteina, bez względu na to, kto stoi za ich ujawnieniem
(jakie służby?). Można mieć zastrzeżenia do prezydenta Donalda Trumpa (on
walczy o interesy i prymat swojego kraju), to jednak jego administracja (druga
kadencja) zaburza jak na razie - mroczne plany „globalnego imperium zła
neo-marksistowskich elit”. To również tyczy się zmiany światowych standardów
zdrowia (żywności i leków / szczepionek) - dzięki Robertowi F. Kennedy Jr.,
Sekretarz Zdrowia USA …
»PILNE: Robert F. Kennedy
Jr. ogłosił, że jest to oficjalne. Rtęć zostanie USUNIĘTA ze wszystkich
szczepionek. „Teraz, gdy Ameryka usunęła rtęć ze wszystkich szczepionek, wzywam
wszystkie światowe organy ochrony zdrowia do zrobienia tego samego”«
A tu z
kolei Big Pharma bije na alarm, bo zagrożone są interesy i ujawniana jest
prawda o ich sztandarowych produktach …
Póki co
- chore wizje Klausa Schwaba i jego błazna Y. N. Harari’ego oraz WHO z okresu
pandemii legły w gruzach. Legły? (styczeń 2026) …
»„Podbiliśmy świat słowami —
przekonując miliony obcych sobie ludzi do współpracy poprzez opowieści,
ideologie i religie. To była nasza supermoc”« Yuval Noah Harari w Davos
WHO …
»„Istniejący certyfikat
szczepionkowy przeciw COVID — rozszerzymy go na inną infrastrukturę — cyfrowe
certyfikaty szczepionkowe oraz certyfikaty rutynowych szczepień”.« dyrektor generalny
Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) - Tedros Adhanom Ghebreyesus
Biurokraci
z UE coraz bardziej idą na konflikt z USA i perfidnie podgryzają sojusz z
administracją Trumpa. Za wszystkim stoją Niemcy, którzy prędzej dogadają się z
Rosją (za pośrednictwem współpracy z Chinami), niż będą współpracować z USA.
Unia Europejska od początku była i jest nadal pod wpływem niemieckich
lewicowych elit. Niemcy już zapomnieli, że w 1945 roku, to Alianci (na czele z
USA i Wielką Brytanią) - zaprowadzili porządek w Europie, po próbie
zjednoczenia Starego Kontynentu przez austriackiego malarza Adolfa Hitlera. I
narzucili dystans Sowietom. Chociaż dla Polski był to cios, rzucono nas na
pożarcie czerwonej bestii. Teraz elity UE (czytaj: niemieckie) próbują innego
rodzaju podboju, nie czołgami, tylko imigrantami oraz cenzurą w stylu chińskim.
Są tak zdesperowani, że odważają się przeciwstawiać Ameryce (naturalnemu
rywalowi Chin) i narażą jedność sojuszu NATO obarczając za to później winą
Trumpa. Takim zachowaniem wykazuje się coraz śmielej nawet rząd polski i polscy
politycy, z tak zwanej „liberalnej demokracji”; słyszymy wypowiedzi polskiego
premiera i marszałka polskiego Sejmu (byłego komunisty i obecnie drugiej osoby
w państwie, po prezydencie).
Osobiście
jestem zagorzałym wrogiem globalnych korporacji amerykańskich typu BlackRock,
jednak obecna polityka amerykańska jest inna, niż ta za rządów Obamy i Bidena.
Więc, póki co, pozostaje nam sojusz z obecną administracją USA (dopóki nie
będzie to kolidowało z polską racją stanu), przeciwko lewicowym globalistom
zmierzających do cenzury i totalitaryzmu - pragnących uczynić z Europy chiński
protektorat gospodarczy i technologiczny.
Prezydent
Trump nie chce rozmawiać z Unią Europejską, bo wie, co to za banda zdrajców
(elity w Brukseli); natomiast chce dialogu z państwami narodowymi. Trump szuka
wiernych partnerów / sojuszników. I tu na przykład jest szansa dla Polski, aby
stała się rzeczywiście partnerem dla USA w Europie, a nie wasalem, sługą,
pachołkiem (kogokolwiek). Jednak nie stanie się to przy obecnym rządzie
warszawskim. Tylko prezydent Polski jest po stronie Donalda Trumpa (piszę to
dla czytelników z innych krajów, zaglądających na mojego bloga).
Na
koniec tych rozważań - gorące info z Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa
2026 (MSC) …
Marco Rubio -
doradca ds. bezpieczeństwa narodowego USA (urodzony w Miami na Florydzie i
pochodzący z kubańskiej rodziny imigrantów) oświadczył:
»Chcemy, aby Europa
prosperowała, ponieważ jesteśmy ze sobą powiązani na wielu płaszczyznach, a
nasz sojusz ma kluczowe znaczenie. Ale musi to być sojusz zdolny i chętny do
walki o to, kim jest i co jest dla niego ważne.«
Department of State / Marco Rubio /
X (14.02.2026)
Munich Security Conference / Marco
Rubio / X (14.02.2026)
Natomiast
z ust krypto-euromarksistów w Monacchium słyszymy:
»Dla mnie absolutnym
priorytetem będzie jak najszybsze wzmocnienie Europy, abyśmy krok po kroku
mogli naprawdę osiągnąć niezależność od Stanów Zjednoczonych.« kanclerz Niemiec Friedrich MERZ (video i
tłumaczenie za Telewizją Republika / luty 2026).
Zachęcony
takim stanowiskiem - szef polskiej dyplomacji i wicepremier Radosław Sikorski
(o takich samych poglądach, co polski premier Donald Tusk / proniemiecka
„demokracja liberalna”) – oświadczył:
»Radosław Sikorski,
odpowiadając na pytanie o kondycję Zachodu, nie miał wątpliwości, że wspólnota
transatlantycka wciąż istnieje. Jednak, jak podkreślił, "między obiema
stronami Atlantyku zawsze istniały różnice". Najbardziej widoczne są one w
podejściu do wolności słowa. Sikorski nie krył swojego zaskoczenia, gdy po
pierwszych wizytach w Waszyngtonie odkrył, że jego poglądy - uznawane w Europie
za konserwatywne - w Stanach Zjednoczonych postrzegane były jako skrajnie
lewicowe. Jak wspominał, jego pojęcie prawa do opieki zdrowotnej czy posiadania
broni czyniły go w Ameryce "komuchem".
W
Europie, z ważnych powodów historycznych, na przykład w Polsce, opowiadanie się
za faszyzmem i komunizmem jest zabronione z bardzo ważnych powodów
historycznych. Wierzymy w wolność słowa z odpowiedzialnością. A to, co
wydarzyło się tutaj rok temu, polegało na tym, że wiceprezydent Stanów
Zjednoczonych powiedział nam, że nasza koncepcja wolności słowa to cenzura, a
ja po prostu tego nie akceptuję - podkreślił Sikorski. Jedna strona Atlantyku
próbuje narzucić swoje wartości drugiej stronie i to jest niedopuszczalne -
dodał.«
Źródło
powyższego cytatu: RMF24 15.02.2026 (RMF FM - należy do niemieckiego koncernu
medialnego Bauer Media Group)
Czyli
co, Europa jako kolonia niemiecko-chińska z „wolnością słowa” wg lewicowej
agendy z Davos?! Europejska klasa panująca neo-marksistów próbuje bawić się
„odbezpieczonym chińskim granatem” lub jak mawia się w naszym kraju: „Wpuszczają lisa do kurnika” (chińskiego lisa).
Dlatego
Wolni Ludzie / wolne narody w Europie i na całym świecie muszą przeciwstawić
się nowomowie marksistowskich globalistów „Nowego Ładu Światowego” oraz nie
dopuścić do wprowadzenia Cyfrowego Lewiatana cenzury Internetu, gdyż to
prowadzi do zawładnięcia przez nich naszymi duszami (umysłami, sercami), to
wyrzeczenie się wolności słowa, samodzielnego myślenia i podejmowania decyzji,
dziedzictwa kultury Zachodu oraz wartości chrześcijańskich - wiary w Jezusa
Chrystusa i w Jego Ewangelię (dla tych, którzy tego pragną); dla pozostałych
wolność / prawo do samostanowienia w kwestiach prywatnych i narodowych.
Zorganizowane i liczne ruchy wolnościowe (dotyczące różnych aspektów życia
społecznego) są sposobem na powstrzymywanie globalistów, ale czy to wystarczy?
Nie
posiadam mentalności niewolnika tego świata, więc rzucenie mnie na kolana przez
BlackRock, Big Pharmę (WHO) czy Big Tech (technofeudalizm) również nie wchodzi
w grę!
Natomiast
jeśli mam wybierać, wolę popkulturę amerykańską i wolność jednostki (prawo do
własności prywatnej), niż chińską uległość fizycznego i cyfrowego parobka, o
losach którego miałyby decydować centrale w Brukseli - Davos - Pekinie. To już
nie byłoby życie, tylko wegetacja do chwili całkowitego unicestwienia przez
system.
John
Bumper


